Szanowny użytkowniku,
informujemy, że nasza strona nie jest obsługiwana przez starsze typy przeglądarek internetowych. Rekomendujemy skorzystanie z:

  • Chrome w wersji 60 lub nowszej
  • Firefox w wersji 60
  • iOS w wersji 12
  • Safari w wersji 12
  • Microsoft Edge

Pasjonaci są wśród nas

Aktualizacja: 2026-07-10, 08:58 (1)
Opublikowano: 2026-07-10, 08:55

Wyjazdy na koncerty łączy z zamiłowaniem do podróżowania koleją i zwiedzania. Mateusz Białkowski, kierownik pociągu pasażerskiego z Sekcji Handlowej Warszawa Wschodnia, przy okazji koncertów Heleny Vondráčkovej odwiedza małe czeskie miasteczka, w których podziwia perełki architektury i… kosztuje lokalnych przysmaków.

Nasz bohater lubi swoją pracę, bo ceni kontakt z ludźmi i to, że nie ma w niej rutyny. Jak podkreśla, mimo że kilka razy w tygodniu przebywa te same trasy, każdy dzień jest inny, a to przeciwdziała wypaleniu zawodowemu. Dla relaksu słucha muzyki i czyta książki. Podczas podróży do Czech zajada się chlebowymi knedlikami, czosnkową polewką czy smażonym serem. Poleca zdobywające uznanie na świecie czeskie piwo i czekoladę studencką. Skąd u domatora wzięło się podróżnicze hobby? Rozmawia Katarzyna Matusz.

Początek muzycznej trasy

Któregoś wakacyjnego dnia podczas przeglądania mediów społecznościowych Mateusz Białkowski natknął się na afisz z listą koncertów Heleny Vondráčkovej. – Pomyślałem, że fajnie byłoby być na jednym z nich, ale zostawiłem to w sferze odległych planów. Na swojej playliście miałem wtedy wiele jej utworów. Po chwili scrollowania zatrzymałem się na chwilę i zapytałem samego siebie: dlaczego nie teraz? Przecież nie jest to marzenie niemożliwe do realizacji! Często odwiedzam Czechy, więc można te wyjazdy połączyć z koncertami – opowiada. I wkrótce kupił trzy bilety na wrześniowy koncert w miejscowości Kopřivnice, na który zaprosił znajomych.

Zaśpiewajmy jeszcze raz

Za piosenkę „Malovaný džbánku” na I Międzynarodowym Festiwalu Interwizji w Sopocie w 1977 r. artystka otrzymała Grand Prix i tę piosenkę zna większość Polaków, z kolei utwór „Dlouhá noc” jest grany na większości wesel, a Vondráčkova śpiewa go w języku czeskim, niemieckim i polskim. – Gdy zacząłem bardziej interesować się twórczością i aktywnością Vondráčkovej, odkrywałem kolejne perełki muzyczne i niesłyszane przeze mnie wcześniej piosenki, śpiewane przez nią również w języku polskim, w którym też swobodnie mówi. Moje pierwsze wyjazdy na koncerty zbiegły się w czasie z rozpoczęciem zbierania płyt winylowych. Tych Heleny Vondráčkovej mam kilkanaście, a kupno niektórych z nich było wielkim wyzwaniem, większość sprowadzałem z Czech i ze Słowacji. Podczas odkrywania czeskiej muzyki pop przekonałem się, że chyba nie ma takiego światowego hitu, do którego nie powstałby czeski cover. Po pierwszym koncercie otrzymałem autograf w autobiografii artystki, której polskie wydanie miałem ze sobą w podróży. Naładowany mocą pozytywnych emocji, praktycznie od razu kupiłem bilety na kolejne koncerty. Od września 2023 byłem już na 28 koncertach, a na 2026 rok bilety kupione mam na kolejne 7 i oczywiście na wszystkie pojadę pociągiem – zaznacza Mateusz.

Czy warto tak podróżować?

Wiele osób pyta Mateusza, czy chce mu się wstawać o tak wczesnej porze na pociąg tylko po to, by być na niespełna dwugodzinnym koncercie, czy nie lepiej te dni wolne od pracy przeznaczyć na odpoczynek. – Odpowiadam, że jedni w ramach hobby zbierają znaczki albo fotografują pociągi, a ja jeżdżę na koncerty. Pozytywne emocje odczuwane podczas słuchania na żywo ulubionego artysty są dla mnie cenne i rekompensują wielogodzinne podróże. Relacjami z nich dzielę się na Instagramie, na profilu o kolejowej, żargonowej nazwie Polamanepatyki. Gdy w 2015 r. zacząłem pracę jako konduktor w PKP Intercity, bardzo się ucieszyłem, że będzie mi dane obsługiwać pociągi łączące Pragę z Warszawą. Podczas przerw na stacji zwrotnej w Bohuminie zawsze chodziłem do sklepu uzupełniać zapasy czeskich słodyczy czy popularnej kofoli. Prywatnie do Czech zacząłem jeździć mniej więcej trzy razy w roku, i to nie tylko do Pragi. Czeska sieć połączeń kolejowych jest bardzo rozbudowana i do mniejszych miejscowości dojazd koleją jest tak samo dobry jak do wielkich metropolii. Kolej tam jest bardzo przystępna dla pasażera, nawet podróżującego na bilecie pracowniczym FIP – relacjonuje Mateusz.

Pociągiem przez Czechy

O bilety FIP na Czechy i Słowację można się ubiegać dwa razy do roku. Honorowana jest również karta zniżek FIP, jednak warto swoje podróże planować z wyprzedzeniem, ponieważ w przedsprzedaży na stronie czeskiego przewoźnika można kupić bilet w ofercie promocyjnej, który będzie kosztował mniej niż bilet z ulgą 50 proc., ta bowiem nalicza się od ceny bazowej. Trzeba jednak pamiętać, że bilety FIP czy Karta Zniżek nie obowiązują w pociągach spółki Arriva i RegioJet. Podróżujący pociągiem Silesia do i z Pragi na bilecie FIP muszą być przygotowani na dopłatę w wysokości 160 koron (6,50 euro), ponieważ jest to pociąg komercyjny. – Przez tyle lat moich podróży tym pociągiem żaden konduktor podczas kontroli biletów po czeskiej stronie nie żądał ode mnie tej dopłaty – dodaje Mateusz. – Zawsze, gdy planuję podróż, staram się, by czas na przesiadkę był nie krótszy niż 10 minut, jednak i z większym zapasem czasowym zdarzało mi się utracić dalsze połączenie. Koledzy z Czech mogliby się od nas uczyć troski o pasażera, bo wiele razy niestety zostawałem z tym problemem bez pomocy, jednak z podstawową znajomością języka i biegłym posługiwaniem się aplikacją czeskich kolei zawsze docierałem do stacji docelowej i tylko raz nieznacznie spóźniłem się na koncert – mówi Mateusz i dodaje: – Cenię sobie te przeszkody w podróży, ponieważ branie udziału w procesie skomunikowania pociągów jako pasażer pozwala mi na więcej empatii w mojej codziennej pracy.