Pasjonat biegania
– Teraz już faktycznie mogę powiedzieć, że to moja pasja, lecz wcześniej wcale tak nie było. Podobnie jak wiele osób rozpoczynających przygodę z tym sportem nienawidziłem biegać! Dzisiaj jednak widzę, że efekty tej aktywności, czyli lepsze zdrowie i bardzo dobre samopoczucie na co dzień, są nie do przecenienia – mówi Paweł Podgrodzki, główny specjalista w Biurze Zarządzania Zasobami Ludzkimi w Wydziale ds. Szkoleń i Wsparcia HR w Centrali Spółki. Rozmawia Katarzyna Matusz.
Od czego zaczęła się Twoja pasja?
Zawsze byłem bardzo aktywny i w swoim życiu uprawiałem wiele sportów, ale przyszedł taki moment, w którym miałem bardzo długą przerwę od regularnych treningów. Było to związane z pojawieniem się na świecie moich synów. W efekcie nabrałem dużo niezdrowej masy i ogólnie czułem się fatalnie – zarówno z powodu wyglądu, jak i ze względu na pogorszenie stanu zdrowia. Zacząłem się zastanawiać, co mógłbym z tym zrobić. W poprzedniej pracy poznałem ludzi, którzy namawiali mnie na bieganie. Mówili: „Biegaj, bieganie jest super”. Można to robić o dowolnej porze dnia, poświęcając na to niewielkie środki finansowe – wystarczy kupić odpowiednie buty i wygodne ubranie. No i można uzyskać bardzo dobre efekty w krótkim czasie.
Stwierdziłeś więc, że spróbujesz.
Właśnie tak. Już jako dziecko, mimo że byłem mały, to jednak bardzo szybki. W pewnym momencie – chyba w trzeciej klasie podstawówki – nawet najszybszy w szkole w biegach krótkodystansowych na 60 m, 100 m i 200 m, ale to dotyczyło tylko tego typu biegów. Natomiast moje obecne doświadczenia z biegami długodystansowymi zaczęły się jakieś 4 lata temu od… siłowni. Tam, w ramach rozgrzewki, korzystałem z bieżni. Początki były bardzo słabe, gdyż po przebiegnięciu kilkuset metrów miałem dość. Na szczęście połknąłem bakcyla.
Przez te wszystkie lata byłeś jednak aktywny: jeździłeś na rowerze, grałeś w piłkę nożną i siatkówkę, ćwiczyłeś w siłowni. Jak to wyglądało dalej?
Udawało mi się przebiegać coraz dłuższe dystanse i miałem coraz większą satysfakcję. W końcu zacząłem wychodzić na zewnątrz, żeby biegać, i z czasem zmieniły się proporcje – coraz mniej było siłowni, coraz więcej biegania. Te same osoby, które namówiły mnie do tej dyscypliny, zaczęły mnie przekonywać do udziału w biegach ulicznych. Powiedziałem wtedy: „Dobra, będę próbował”. Bardzo mi się spodobało zdobywanie medali w tego typu zawodach. Zainteresowałem się tym sportem również pod kątem naukowym i doświadczeń innych osób. Czytałem i słuchałem zawodowych biegaczy, zgłębiałem wiedzę na temat treningów i różnych technik, diety czy suplementacji. To był moment, w którym o bieganiu zacząłem myśleć już na poważnie.
A potem usłyszałeś o drużynie biegowej z PKP Intercity i – jak sam podkreślasz – to był dla Ciebie poważny atut naszej firmy.
Koleżanka, która zachęcała mnie do podjęcia tutaj pracy, mówiła, że w firmie jest znakomita grupa biegowa. Dlatego jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobiłem bezpośrednio po zatrudnieniu, było zapisanie się do niej. No i poznałem świetnych ludzi! Nasza grupa biegowa to grono osób, z którymi mogę bardzo fajnie spędzić czas, nieraz wiele godzin, porozmawiać o wszystkim, nie tylko o wspólnej pasji czy pracy. Można także liczyć na ich wsparcie i doping. Aktualnie biorę udział niemal we wszystkich naszych zawodach.
Co sprawia, że nie odpuszczasz?
Na pewno to, że zacząłem zauważać i odczuwać pozytywne zmiany, że mogę biec coraz szybciej, dłużej i dalej. Mimo poczucia, że wcale nie lubię tego robić, przebiegałem dłuższe dystanse, a po skończonej aktywności zawsze czułem satysfakcję i z czasem moje nastawienie się zmieniło. Wcześniej, kiedy zaczynałem biegać, 90 proc. moich decyzji dotyczących wyjścia na trening to było… zmuszanie się. Teraz jest odwrotnie i często mnie „nosi”, gdy widzę, jak ktoś biegnie.
Zatem nie masz już kłopotów z motywacją.
Kryzysy pojawiają się przy długich dystansach – na poziomie półmaratonów czy biegów górskich – pewnie dlatego maraton nadal jest przede mną. Natomiast najbardziej zmotywowało mnie chyba to, że są efekty. Mam bardzo dobre samopoczucie na co dzień, mogę spać krócej, wstawać wcześniej, czuć się wypoczęty i zregenerowany. Niemal codziennie robię sobie rozgrzewkę i trening w domu tylko po to, żeby się uruchomić i lepiej funkcjonować w ciągu dnia. Poza tym konkurowanie z innymi biegaczami, ściganie się to silne motywatory.
W jaki sposób powinno się zacząć przygodę z bieganiem?
Z mojego doświadczenia i z opinii innych osób wynika, że jedną z gorszych rzeczy, jakie można zrobić, gdy zaczyna się biegać, to postawić sobie wygórowane cele. W ten sposób można się skutecznie zniechęcić do uprawiania jakiejkolwiek dyscypliny sportu. To nie tylko nierozsądne, lecz także niebezpieczne, gdyż można się nabawić kontuzji. Uważam więc, że najlepiej zacząć od małych zmian, wdrażania dobrych nawyków i bycia konsekwentnym. Ja np. zrezygnowałem z korzystania z windy tam, gdzie to możliwe. Z kolei gdy w pobliżu mam coś do załatwienia, nie wsiadam do samochodu czy komunikacji miejskiej, tylko wybieram się tam pieszo. Warto zmienić lub zweryfikować swoją dietę, zwracając uwagę na to, co się je i kiedy. Ja postawiłem na regularne śniadania, zrezygnowałem z kolacji, piję co najmniej 3 l wody dziennie. Zacząłem też wykonywać w domu różne ćwiczenia wspierające bieganie. Początkowo przez kilka minut dziennie, teraz robię je nawet przez 40-45 minut, choć dochodziłem do tego wiele miesięcy.
A co byś doradził osobie, która już zaczęła biegać?
Na początku trenuj wtedy, kiedy masz czas, i tak, żeby się nie zniechęcić – rozsądnie. Oczywiście nasz czas nie jest z gumy i wiele zależy od priorytetów, ale nawet jeżeli masz tylko pół godziny, wyjdź z domu i pobiegaj tyle, ile możesz, nie ścigaj się z czasem i innymi ludźmi, truchtaj. Jeżeli czujesz, że łapiesz zadyszkę lub kolkę – odpuść. Maszeruj, uspokój oddech. Warto pracować nad nawykiem systematyczności i trzeba być cierpliwym.
I efekty przyjdą…
Przyjdą. Widać je w pierwszych miesiącach zwłaszcza u osób z dużą nadwagą. Gdy zmieniają dietę i zaczynają trenować regularnie, efekty są bardzo zauważalne i odczuwalne. Ważne jednak, aby być konsekwentnym w treningach i prawidłowym odżywianiu się, by nie odpuszczać w kwestii systematyczności, gdyż grozi to efektem jo-jo i zmarnowaniem tego, co już zdążyło się osiągnąć. A to bardzo boli, wiem z doświadczenia.
Na koniec: trzy rzeczy związane z bieganiem, które uwielbiasz, to…
Przede wszystkim to, że jest to czas wyłącznie dla mnie – mogę wyjść, oderwać się od codziennych spraw. Słucham wtedy muzyki, myślę o różnych sprawach albo skupiam się na treningu i oczyszczam umysł. Bardzo ważne są dla mnie aspekty związane ze zdrowiem i samopoczuciem oraz to, że cały czas mam coś do osiągnięcia w tej dyscyplinie.