Szanowny użytkowniku,
informujemy, że nasza strona nie jest obsługiwana przez starsze typy przeglądarek internetowych. Rekomendujemy skorzystanie z:

  • Chrome w wersji 60 lub nowszej
  • Firefox w wersji 60
  • iOS w wersji 12
  • Safari w wersji 12
  • Microsoft Edge

Pracownik Biura Rozkładu Jazdy w PKP Intercity: moja praca odbywa się w cyklach rocznych

Opublikowano: 2026-05-15, 09:38

Kacper Dobrzyński ma 25 lat. Pociągi są całym jego życiem. Nie tylko obserwuje je na monitorze, lecz także chętnie nimi podróżuje. Jego ulubionym kierunkiem jest Zakopane, bo uprawia turystykę wysokogórską w Tatrach. O swojej pasji opowiada Katarzynie Matusz.

W tym roku obchodzimy 25-lecie istnienia naszej Spółki, która jest Twoją rówieśniczką…

Jestem najmłodszym pracownikiem w biurze. Urodziłem się w tym samym czasie, w którym PKP dzieliło się na spółki. Drugą najmłodszą osobą jest Wojtek, starszy ode mnie tylko o dzień. Znamy się od pierwszej klasy podstawówki, to ja zaraziłem go pasją do kolei. Poszliśmy razem na studia na Politechnice Warszawskiej, a następnie do pracy.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z koleją?

Od zawsze fascynował mnie transport zbiorowy – najpierw miejski w Bielsku-Białej, skąd pochodzę, a potem także kolej. Byliśmy z rodziną w Beskidzie Śląskim, schodziliśmy z gór do Zwardonia. Było stresująco, bo szliśmy na ostatni pociąg, a nie znaliśmy położenia stacji. Zdążyliśmy, jechaliśmy EN57 i klimat tej podróży sprawił, że kolej mi się spodobała. W tamtym okresie życia była dla Ciebie przygodą. Wymykałem się na dworzec, by poobserwować pociągi. To był czas szkoły podstawowej i gimnazjum. Później zacząłem się interesować tym, jak się organizuje kolej, jakie są uwarunkowania prawne czy też jak wygląda finansowanie transportu. I wybrałem studia na kierunku transport ze specjalizacją transport kolejowy.

Kiedy po raz pierwszy zetknąłeś się z pracą na kolei?

Co roku po zmianie rozkładu jazdy jeździłem do Katowic oglądać nowe pociągi. W Bielsku-Białej jeździły dwa, trzy pociągi na godzinę, Katowice natomiast to duży węzeł kolejowy. Zauważyłem, że niewiele starsi ode mnie ludzie pełnią funkcję informatorów mobilnych. Stwierdziłem, że to byłaby praca dla mnie. Podszedłem do informatora i zapytałem o szczegóły. Skierował mnie do naczelnik Sekcji Handlowej w Katowicach.

To ciekawe.

Miałem 18 lat i z największą pewnością siebie, na jaką mnie było stać, powiedziałem, że chcę się widzieć z panią naczelnik. Przyjęła mnie z otwartością. Poprosiła o przesłanie CV i… zostałem zatrudniony.

Rozpocząłeś swoją karierę na kolei.

Pracowałem w Katowicach, później dojeżdżałem do Zakopanego. Wstawałem o 6.00, meldowałem się w pracy o 12.00. W domu byłem o 1.00 i kładłem się spać, by kilka godzin później być w szkole – byłem wtedy w klasie maturalnej. Gdyby nie była to praca na kolei, nie podjąłbym się tego. Potem zacząłem studia w Warszawie. Z powodu pandemii nie miałem zatrudnienia. Wziąłem udział w rekrutacji na stanowisko informatora mobilnego w Zakładzie Centralnym i zostałem przyjęty. Niebawem wybuchła wojna w Ukrainie. Mnóstwo uchodźców przechodziło przez Dworzec Zachodni, gdzie pracowałem ponad rok, po 12 godz. dziennie.

I tak przybliżałeś się do Twojej obecnej posady.

Od mojego późniejszego promotora dowiedziałem się, że PKP Intercity szuka pracownika do Biura Rozkładu Jazdy i że mile widziani są studenci mojego kierunku. Aplikowałem i zostałem zatrudniony na pół etatu. Po roku pracowałem już w pełnym wymiarze.

Na czym polega Twoja praca?

Zostałem przyjęty do Wydziału Analiz Rozkładu Jazdy, gdzie zajmowałem się planowaniem strategicznym i analizą danych. Niedługo potem połączono nas z Wydziałem Planowania Rozkładu Jazdy. Teraz zajmuję się głównie planowaniem średnioterminowym i długoterminowym. Moja praca odbywa się w cyklach rocznych. Na początku października zaczynamy tworzyć roczny rozkład jazdy, który wchodzi w życie w grudniu kolejnego roku, a więc z dużym wyprzedzeniem.

Jak wygląda proces tworzenia rocznego rozkładu jazdy?

Bazując na analizie danych historycznych, prognozach, a także m.in. umowie z Ministerstwem Infrastruktury i posiadanych decyzjach o przyznaniu otwartego dostępu, tworzymy koncept rozkładu jazdy. Mamy program do modelowania transportu, ale w dalszym ciągu kreatywność pracownika, jego wiedza i świadomość ograniczeń są niezbędne dla zbudowania optymalnego planu na dany rok.

Co następuje później?

Zaczyna się proces uzgodnień, tworzymy tabele rozkładu jazdy, konkretyzujmy je. Uzgadniamy to z innymi jednostkami organizacyjnymi Spółki, z Ministerstwem Infrastruktury. W szczególności uzgodnienia prowadzimy z Biurem Realizacji Przewozów, którego zadaniem jest przygotowanie obiegów taboru na podstawie przedstawionego przez nas projektu rozkładu. Spotykamy się także z urzędami marszałkowskimi i z przewoźnikami regionalnymi, tak aby oferty przewoźników stanowiły jeden spójny system. W kwietniu zaczyna się proces konstrukcji rozkładu jazdy i praca na wykresach ruchu. Składamy zamówienia na pociągi na nowy rozkład jazdy do zarządcy infrastruktury, Polskich Linii Kolejowych. Po jego torach jeżdżą różni przewoźnicy. Zarządca infrastruktury tworzy rozkład w formie wykresów ruchu. To pomaga uwzględnić specyfikę ruchu kolejowego, m.in. określić miejsca, w których pociągi się mijają. Ten proces trwa od kwietnia do końca sierpnia. Na dwóch konferencjach spotykają się przedstawiciele zarządcy i przewoźników pasażerskich, by negocjować, koordynować rozkłady i w efekcie stworzyć dobrze działający system.

Nie lada wyzwanie.

Tak. W całym procesie tworzenia rozkładu jazdy, od pierw szych pomysłów po ostateczny kształt, staramy się robić wszystko, aby nasi pasażerowie mieli jak najlepsze możliwości podróży. Uważam, że rozwój siatki naszych połączeń w ostatnich latach jest naprawdę imponujący, i cieszę się, że mogłem mieć w nim swój udział.